6. Rasa Psa – Dogoterapia
Narażając się już mam nadzieję po raz ostatni jeszcze o wyborze rasy słów kilka. Kolejna kontrowersyjna kwestia zdaje się.
Obiegowa opinia o rasach psów wykorzystywanych do dogoterapii ma tendencję zwężającą się z roku na rok. Rasy predysponowane to głównie najmodniejsze z Retrieverów (Labrador, Golden, Flat – trzy kompletnie różne charaktery i predyspozycje), Alaskan Malamute, Samojed, Nowofunland, Berneński Pies Pasterski, Cavalier King Charles Spaniel i niektóre Setery. Powyższa grupa zdaje się stanowić ogólnie pojętą czołówkę ras selekcjonowanych do terapii z udziałem psa. Obok nich widuje się niektóre Owczarki (głównie australijskie), Beagle, Syberiany i psy ras ozdobnych tj. Grzywacz Chiński, czy Chihuahua.
Mało wśród tych opinii miejsca na przedstawicieli ras pozostałych, nie wspominając o tych, którzy rasy nie posiadają, a są grupą najliczniejszą. Zapomniane ‘Kundle’ przegrywają na przedbiegach, razem z psami z ‘listy psów agresywnych’.
Rasy psów tworzą podział z punktu widzenia ich użyteczności, więzów genetycznych, wyglądu i cech charakterologicznych. Najogólniej według teorii nauk kynologicznych rasa predysponuje psa do reprezentowania konkretnych, zawężonych cech psychicznych i fizycznych. Przedstawiciele danych ras powinni spełniać generalne wymogi wzorcowe (standardowe), ustalone ściśle przez FCI (Międzynarodową Federację Kynologiczną).
Czy zatem każdy pies o odpowiednich ‘predyspozycjach rasowych’ może być psem terapeutycznym? Idąc śladem typowych opinii, fatalny w skutkach może być ślepy wybór np. Goldena, wyłącznie na podstawie obiegowej mody. Linia dzieląca założenia teoretyczne od braku ich pokrycia w praktyce może okazać się bardzo cienka. Później się okazuje, że modna, jednak nadczynna rasa jaką są Labradory przerasta ‘predyspozycje’ nowego właściciela :/Pies zostaje okrzyknięty ‘głupim’ i jedyna praca jaką codziennie wykonuje to zjadanie szafki w przedpokoju.
Odgórne odrzucanie przedstawicieli ras mniej modnych lub nawet psów z ‘czarnej listy’ jest pewnego rodzaju brakiem wiedzy na temat innych aspektów prawidłowej selekcji, co jest krzywdzące wobec nich.
Wśród głównych cech psa terapeutycznego wymienia się łagodny temperament, zrównoważenie, przewidywalność, brak reakcji lękowych, posłuszeństwo, umiejętność skupienia, tolerancja (ludzi, psów, rzeczy, sytuacji itp.) oraz szeroko pojmowana chęć do pracy z człowiekiem w połączeniu z powyższymi.
Nadrzędnymi argumentami na niekorzyść ras pomijanych jest ich ‘pierwotna użytkowość’, która jakoby zdeterminowała ich psychikę na zawsze.
I tak, ‘mieszańce’ mają nieprzewidywalny behawior i temperament, co z założenia je wklucza. Psy pasterskie zostały ‘obdarowane’ przez człowieka drogą selekcji silnym poczuciem hierarchii w stadzie, umiarkowaną zaciętością w walce, posłuszeństwem i potrzebą stałej pracy – zdecydowanie innego rodzaju niż zajęcia terapeutyczne z dziećmi, więc z założenia nie mają szans na sprawdzenie się właśnie w tej drugiej formie pracy. Psy myśliwskie, o silnej potrzebie zaspokajania swoich gończych potrzeb i według temu założeniu również nie powinny być brane pod uwagę, bo ‘będą nieszczęśliwe’. Z takim myśleniem psy pierwotne powinny zostać, gdzie powstały i jedynie ciągnąć zaprzęgi. A czy to nie przypadkiem również część dogoterapii?
Twórcy takich poglądów zapomnieli najpewniej, że wśród psów pasterskich znajdziemy Berneńskie Psy Pasterskie (tak, prawda, że ostatnimi czasy w Polsce dosyć lękliwe), a wśród psów myśliwskich Setery irlandzkie, czy Beagle. Nie wspominając o retrieverach.
Znajdą się agresywne Labradory i niezwykle zrównoważone Rottweilery.
Jednym z naszych psów pracujących ponad rok (głównie na zajęciach indywidualnych rehabilitacji ze specjalistą terapii NDT Bobath, ale nie tylko) jest sunia Owczarek Środkowoazjatycki… Wybitnie zrównoważony i łagodny. Wybitnie długo przeganiana przez inne organizacje w Polsce z powodów ‘odgórnych’. Zrobienie testów predyspozycji trwa pół godziny. Bora pracuje już grubo ponad rok, zdała pozytywnie egzamin na psa terapeutycznego, a gdyby nie tamto pół gadziny, nie pracowałaby w szpitalu nigdy.

Reasumując rasową bitwę nie ma rasy ‘stworzonej’ i idealnej do dogoterapii. Nie ma! A nawet wśród psów ‘predysponowanych’ nie każdy przedstawiciel nadaje się na psa terapeutę.
Czym zatem się kierować przy wyborze? Trzeba poznać daną rasę, poznać rodziców przyszłych szczeniąt, sprawdzić warunki ich hodowli.
Nie brać pierwszego lepszego szczeniaka, bo jest ładny (lub bo nas wybrał:) Trzeba przeprowadzić testy psychiki szczeniąt w wieku 6-7 tyg. oraz mieć na uwadze swoje umiejętności i wiedzę potrzebną do odpowiedzialnego i właściwego prowadzenia psa. Dobrze poradzić się i poprosić o pomoc doświadczonego behawiorystę lub szkoleniowca zajmującego się również pracą z psami terapeutycznymi.
A później to jeszcze długa droga przez odpowiednią socjalizację, szkolenie pozytywne itp.


