5. Wykształcenie dogoterapeuty

Im dłużej zajmuję się współprowadzeniem stowarzyszenia dogoterapeutycznego, tym bardziej cementują się we mnie pewne przekonania. Dochodzą mnie słuchy z różnych stron Polski, na tematy mniej bądź bardziej kontrowersyjne, lecz zwykle dotyczące  ‘walki’ o rację w aspekcie nazewnictwa, selekcji psów terapeutycznych (odpowiednia, czy nieodpowiednia rasa i dziwna moda uszczuplająca możliwości doboru psa) oraz wykształcenia zawodowego ‘dogoterapeutów’. To już nawet nie spory w obecnej chwili, raczej odgórne założenia autorów, kto może, a kto nie może szkolić się w tym kierunku i co najważniejsze zdobyć specjalistyczną wiedzę i umiejętności godne bycia kompetentnym dogoterapeutą.

Okazuje się, że w kwestii wykształcenia kandydatów na dogoterapeutów, niektórzy pionierzy polskich publikacji o tematyce terapii z udziałem psów mają bardzo wąskie zapatrywania.
Świadomość, że te publikacje z założenia są dla ludzi pragnących zdobyć szerszą wiedzę w dziedzinie dogoterapii, budzi we mnie wewnętrzny sprzeciw. Jak zgodzić się z poglądami dyskwalifikującymi większość chętnych na przedbiegach? Z jakiego powodu? ‘ponieważ nie posiadają wiedzy kierunkowej’. Czyli zamykamy drogę przykładowej zawodowej koszykarce, która jest dobrym, zdolnym człowiekiem i pragnie być wolontariuszką szkolącą siebie i swojego psa pod okiem specjalistów?

Bo na to zaczyna w wielu organizacjach wychodzić z moich obserwacji.

‘Wykształcenie zawodowe’ definiuje określony zakres wiedzy zdobywanej latami. Tytuły zawodowe określane są z perspektywy kierunku nauki i ilości odbytych godzin podczas nauczania.
‘Wykształcenie kierunkowe’ odnośnie terapii z udziałem psa to przede wszystkim zawody takie jak pedagog, psycholog, fizjoterapeuta, terapeuta zajęciowy, terapeuta integracji sensorycznej, logopeda. Zabawne, bo także weterynarz i treser psów, co jest całkowicie zrozumiałe od strony przygotowywania psów.

Treserzy psów z pewnością wiedzą z miejsca wszystko o pracy z dziećmi niepełnosprawnymi ruchowo i intelektualnie.

I tak w tematach ściśle określonych, bez większego problemu da się znaleźć przykłady ‘złego’ lekarza z dyplomem, fizjoterapeuty bez wyobraźni i wyczucia lecz ze zdobytym tytułem, psychologa niewzbudzającego zaufania jednak psychologa, czy pedagoga specjalnego, który de facto niezbyt lubi dzieci a jedyna postawa wobec nich to permanentne ‘bycie nad dzieckiem’, a naumiał się teorii podczas studiów przecież.

Założenie zawodów kierunkowych było niewątpliwie szczytne, lecz bardzo często widzimy, że wykonywanie tych zawodów jest nieporównywalnie mniej szczytne i prawidłowe. Precyzując  moją myśl -  znajdą się ‘specjaliści’ , którzy specjalistami są wyłącznie formalnie, ale według założeń tylko im przez pryzmat wykształcenia kierunkowego należy się możliwość ‘zostania’ dogoterapeutą.

Oczywistym wydaje się fakt, że nie każdy może zostać nawet ‘złym’ lekarzem i nie każdy nim zostanie. Nie każdy nadaje się do wymagającej odpowiedniego podejścia, poświęcenia i odpowiedzialności ‘pracy z ludźmi’. Nie każdy, kto by chciał sprawdzi się w tym z wielu powodów. Nie mniej jednak poglądy dotyczące wykształcenia zawodowego kandydatów na dogoterapeutę, są co najmniej konformizmem ludzi wydających osąd (najczęściej ludzi z wykształceniem kierunkowym)
Zakładam, że pewna część z nich być może w dobrej wierze kieruje się obawą i troską o dobro podopiecznych, chcąc by terapeutą mogła zostać jedynie ‘osoba właściwa’ to tej formy pracy. Osoba z doświadczeniem. Chwalebne, lecz w wielu przypadkach krzywdzące tych wszystkich pozostałych!

Pedagog specjalny bez podstawowego przygotowania fizjoterapeutycznego może stać się w pełni ‘dogoterapeutą’? Studiów fizjoterapeutycznych nie ukończył, a wybrane elementy z ich zakresu są niezbędne do pracy z żywym organizmem pod względem choćby fizjologii i anatomii.
A naprawdę dobry fizjoterapeuta bez wystarczającej wiedzy na temat bardzo ważnych aspektów pedagogiki najogólniej pojętej, nie wspominając o zagłębianiu się w nią? Twierdzenie, że wyniósł je ze swoich studiów nie jest prawdą.
Co taki pedagog, czy fizjoterapeuta wiedzą ze swoim ściśle kierunkowym wykształceniem o kwestiach behawioryzmu i tresury psów?Dlaczego logopeda, który nie ma pojęcia o budowie kręgosłupa może się jej nauczyć na kursie/szkoleniu/warsztatach, lecz nasza zawodowa koszykarka ‘nie powinna’?
Jeśli takie surowe mamy osądy na temat, kto może a kto nie może dogoterapeutą zostać bądźmy konsekwentni do końca! Gdzie połączenie elementów weterynarii, kynologii, metod szkolenia psów (zarówno teorii, jak i praktyki),szerokiej wiedzy o ergoterapii, integracji sensorycznej? Zdaje się w topowych organizacjach prowadzących kursy przygotowujące ‘do pracy’ brać mogą udział wszyscy. Można na nich zarobić, tak? a później nie będą przecież ‘kompetentni’…

Każdy człowiek  z ‘kierunkowym’ wykształceniem zanim ‘stał się’ (strasznie durne określenie)  dogoterapeutą musiał swoją wiedzę uzupełnić o wiele dodatkowych informacji. I nie trwało to krótko. Zapewne było mu o wiele łatwiej, ale mimo wszystko z założenia zamykana jest droga innym, wcale nie mniej zdolnym i nie mniej chłonnym.

Sporna powinna być kwestia tego, co dogoterapeuta robi ze swoją wiedzą oraz przede wszystkim w jaki sposób ją wykorzystuje i gdzie ją zdobył.

Pozwolę sobie na bardzo osobistą opowieść, jedna z naszych pierwszych wolontariuszek (obecnie asystentka instruktora)przyprowadzając na testy predyspozycji swojego psa miała nieśmiałą postawę wobec zespołu instruktorskiego, wyłącznie z powodu świadomości, jak to jest nie mieć ‘podstaw’ kierunkowych, a tak bardzo chcieć zdobyć odpowiednią wiedzę będąc księgową. Każdego dnia schowana za biurkiem w pracy myślała o tych wieczorach, kiedy wraz z mężem (informatykiem) będą mogli wreszcie pojechać na zajęcia. Uczyli się , obserwowali, a ich ciekawość zdawała się nie mieć końca. Nasza fantastyczna ‘księgowa’ zdała śpiewająco przed sześcioosobową komisją instruktorów egzamin na asystenta, jej pies zdał bez żadnych kłopotów powtórne testy predyspozycji i egzamin na psa terapeutycznego. Ostatecznie po kolejnym roku wolontariatu, ta wspaniała dziewczyna rozpoczęła studia pedagogiczne. Teraz jej życie za biurkiem zmieniło się o jeden malutki element. Po pracy raz w tygodniu jeździ z psem (i nieodzownie mężem) na zajęcia do dzieciaków i marzy o dniu, w którym porzuci swoje biurko na zawsze. Nie nazywa siebie dogoterapeutką i jeszcze wiele czasu upłynie zanim będzie gotowa pracować samodzielnie, jednak gdyby nie dać jej szansy, byłaby cholernie zmarnowanym materiałem na specjalistkę.

Nie każdy się do wszystkiego nadaje, ale nie powinniśmy…nie mamy prawa, zamykać drogi ludziom, którym naprawdę zależy, żeby właśnie dla nich była otwarta. Nie nam to kwestionować.

Jasne, że ja się tu napluję i wciąż na ten temat będą kwestie sporne. Nic się nie zmieni od mojego wodolejstwa okrutnego.

Jednak nie zgadzam się z opiniami, że roczne kursy oferowane w Polsce ‘niczego’ nie uczą. Kurs kursowi nie równy to raz, a dwa dziedziny tego typu wymagają stałego kształcenia i doszkalania. Naszą osobistą największą pomyłką był kurs w Fundacji Cze-Ne-Ka. Myślę, że nie muszę się tu na ten akurat temat rozpisywać, bo większość ludzi wie co i jak.  Są niestety kursy, jak na przykład ten wspomniany wcześniej,  których organizatorzy nastawieni są głównie na zarobek i nie dbają w większym stopniu o poziom, jaki kursanci z nich wyniosą. To prawda.

Istnieją także te godne uwagi i zainteresowania. Na szczęście : )I choć nawet te nie przygotują całościowo to i tak warto się nimi zainteresować. Rok to mało, ale to już o rok bliżej do szerszej wiedzy. Poza tym sama wiedza teoretyczna to jedno, wiedza praktyczna drugie, a i tak pierwsze zawsze niekompletne bez drugiego.

Prawidłowo prowadzony kandydat na dogoterapeutę powinien zdobywać umiejętności zarówno teoretyczne jak i praktyczne,systematycznie, wyłącznie pod okiem doświadczonego specjalisty, zanim ’stanie się’ przygotowany do prowadzenia celowych, świadomych zajęć bez ryzyka zaszkodzenia odbiorcy.

Tak więc, twierdzenia, że ‘terapia z udziałem psa nie przynosi korzyści, kiedy zajęcia prowadzą osoby bez kierunkowego przygotowania’ są ciut wyzbyte pedagogicznego podejścia.
Żadna terapia nie przyniesie korzyści jeśli jest prowadzona przez osoby niekompetentne i wyzbyte głębokiej, tematycznej wiedzy.

§ 3 Responses to 5. Wykształcenie dogoterapeuty

  • Gola pisze:

    dziękuje za Twoje wywody ;) za odwagę słowa i myśli

  • Rehabilitantka pisze:

    Hmm przeczytałam Twój wywód i włos mi sie zjeżył na głowie. Rozumiem wszystko, wiem, ze nie jestem psim behawiorystą, jestem fizjoterapeutką wiec o tresurze psów niem tyle co nic, wiem czego chcę od psa, ale jak to osiagnąć już nie-do tego potrzebna mi jest osoba z fachową w tym zakresie wiedzą. Praca z dziećmi jak i każdym innym pacjentem to przede wszytkim odpowiedzialność (nie ubliżając nikomu-wspomnianej ksiegowej i koszykarce): jak widzisz zajecia terapeutyczne? Z twojego wpisu wnioskuję, że jesteś za tym aby zajecia prowadziła osoba będąca instruktorem, jednocześnie bez wykształcenia medycznego??? Za wspólnym prowadzeniem zajęć jestem, ale nie samodzielnie prowadzona terapia!!!!! To może od razu puśćmy “osoby z potencjałem” bez wykształcenia na salę operacyjną-na jedno wyjdzie. Pomyśl dwa razy zanim wypiszesz takie bzdury. Aby prowadzić zajęcia z dogoterapii trzeba mieć wyszkolonego psa (i tu jak najbardziej instruktor-przewodnik jest niezbędny bo same książki o psach niewiele dadzą) jak i terapeutę który wie co leczy, jak leczy, mający pojęcie o anatomii, fizjologi, patofizjologii i wielu innych czynnikach oraz mający środki aby uczestniczyć w zespole terapeutycznym (lekarz, pielęgniarka, psycholog, fizjoterapeuta, logopeda i inni-nigdzie nie jest wymieniany psi behawiorysta!) Po 4 latach konkretnych studiów wiem, ze dużo nauki i kursów przede mną aby być w mairę dobrym terapeutą i nikt mi nie przetłumaczy, że osoba robiąca kurs na psiego opiekuna (czy jak tam zwał, nieważne, wiadomo o co chodzi) poprowadzi bezpiecznie bez studiów na kierunku pedagogika/fizjoterapia będzie w stanie samodzielnie poprowadzić terapię i nie zrobić krzywdy pacjentom

  • dogoterapia pisze:

    Zatwierdziłam twój wpis, bo szanuje opinię. Wydaje mi się że inaczej zrozumiałaś mój. Serio.
    Serdecznie zapraszam do kontaktu z nasza kadrą i do osobistego zetknięcia się z tym, co sobą reprezentujemy i czego uczymy. Takie i moje i twoje teoretyczne blablanie niczego nie wnosi poza stertą słów. No a nie o słowa nam przecież wszystkim chodzi, tylko ‘mięcho’ żywe, działanie, działanie i raz jeszcze działanie. Zapewniam Cię, że wszyscy Ci, w których tak ‘teoretycznie’ i dla zasady nie wierzysz bez wykształcenia kierunkowego będą prezentować swoją wiedzą godny poziom. Bardzo chętnie was poznam, bez ciśnień i uprzedzeń. I gwarantuje Ci, że choć nie są jak Ty czy ja fizjoterapeutami porozmawiają z Tobą o zagadnieniach ‘fizjoterapeutycznych’, o których być może masz pojęcie po swoich studiach a być może nie. Tego nie wiem, bo skąd mam wiedzieć, co wiesz;)
    Na pochopność w ocenie jest takie sprytne skuteczne lekarstwo, nazywa się poznanie. Autopsja, także zapraszam na prawdę szczerze i poważnie, jeśli już o sprawach na tyle poważnych dyskutujemy sobie wirtualnie. Ci ludzie nie są fizjoterapeutami, nie myslą tak o sobie i nigdy nie będą, ale są fantastycznymi dogoterapeutami z bardzoooooo szeroką wiedzą kierunkową. Sprawdź to śmiało :):):)
    a.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.